Home / Aktualności / Mateusz Grzybek – Piłka na pierwszym miejscu

Mateusz Grzybek – Piłka na pierwszym miejscu

„Mimo, że mam na swoim koncie występy w reprezentacji czy pierwszej lidze, myślę, że nie są to ostateczne cele. Chciałbym w piłce zajść wyżej”
Jeden z bardziej utalentowanych zawodników Akademii Piłki Nożnej i jednocześnie jej ambasador, reprezentant młodzieżowych reprezentacji Polski, gracz pierwszoligowego GKS-u Tychy i wychowanek Chrzciciela opowiada o swoich początkach z piłką i o tym,  jak łączy obowiązki szkolne z treningami.
Aleksander Roj: Jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką? Skąd pomysł, żeby pójść na zajęcia do szkółki Chrzciciela?
Mateusz Grzybek: Sporo grałem w piłkę ze swoim kuzynem. Co prawda babcia zaprowadziła nas na pierwszy trening, jednak to ciocia podsunęła pomysł, żeby iść na zajęcia. Spodobało mi się i zostałem.
Pamiętasz pierwsze wrażenia z treningu?
Wszyscy biegali do, za i z piłką (śmiech).
A pierwszy, znaczący sukces?
4 miejsce w Polsce na ok.1200 startujących drużyn w Danone Nations Cup, w którym ambasadorem turnieju był Zinedine Zidane. Sama okazja zagrania meczu pokazowego z piłkarskim idolem, przybicia „piątki” czy zrobienie pamiątkowego zdjęcia było dużym przeżyciem.
Sprawa „ambasadorowania” nie jest Ci obca.
Tak, jestem ambasadorem Akademii Piłki Nożnej. Jest to dla mnie spore wyróżnienie.
Którego trenera wspominasz najlepiej?
Każdy trener, którego spotkałem- z Chrzciciela, Akademii, reprezentacji czy teraz w GKS-ie- sporo mnie nauczył i każdego szanuję. Jednak jeżeli kogoś miałbym wyróżnić to byłby to Sebastian Idczak, który trenował mnie najdłużej i z którym dalej mam kontakt. Z opiekunów chciałbym także wymienić pana prezesa Marcina Kuśmierza, któremu sporo zawdzięczam.
SONY DSC

Mateusz Grzybek w barwach Chrzciciela

Co dla Ciebie jest ważniejsze – szkoła czy piłka?
Obie rzeczy są ważne, ale postawiłem już na piłkę i bardziej chce się jej poświęcić, dlatego szkoła schodzi na drugi plan. Co nie znaczy oczywiście, że zaniedbuję szkołę.
W jaki sposób łączysz obowiązki szkolne z treningami i meczami?
We wrześniu, gdy jeszcze nie miałem indywidualnego toku nauczania starałem się być w szkole jak najczęściej. Przychodziłem rano na zajęcia, później trening o 10 i czasem udało się zdążyć na dwie- trzy ostatnie lekcje. Tak było do października. Wtedy zaczął się indywidualny tok nauczania i teraz po prostu dogaduję się z nauczycielami w jakim terminie i jaki materiał mam zdawać. Oczywiście jeżeli jestem w stanie pogodzić obowiązki to idę do szkoły, choćby na jedną lekcję. Cieszę się, że nauczyciele i pani dyrektor są wyrozumiali w tym względzie. Trenerzy w GKS-ie też pytają, jak mi idzie w szkole.
A koledzy? Pomagają? Są wyrozumiali?
Tak, nie mogę narzekać. Oczywiście za każdym razem, gdy pojawię się w szkole to są żarty: „O, w końcu się zjawiłeś! Co się stało?” (śmiech)
Większy stres towarzyszy Ci podczas sprawdzianu czy np. podczas ważnego meczu? 
Niedługo mam maturę, więc pewnie wtedy mi będzie ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Jednak możliwe, że większy stres będzie podczas egzaminu dojrzałości, bo na boisku, jeżeli jest się pewnym swoich umiejętności to  tego stresu nie powinno być w ogóle. Chociaż na początku meczu ten minimalny stres się pojawia, ale to raczej taki pozytywny, motywujący bodziec.
IMG_20110903_110002Mateusz podczas meczu Regionalnej Ligi Juniorów w sezonie 2011/2012
A czy mecz ligowy powoduje, że trudniej Ci się skupić na nauce?
Po meczu ani przed meczem staram się nie zaprzątać sobie głowy nauką, raczej staram się skoncentrować na najbliższym meczu. Dopiero po spotkaniu siadam do lekcji.
Jakie przedmioty wybrałeś na maturze?
Klasycznie – matematyka, polski, angielski i dodatkowo geografia. Mam nadzieję, że to pozwoli mi zostać studentem katowickiej AWF.
Jesteś wychowankiem Chrzciciela Tychy, ale do GKS-u odszedłeś oficjalnie jako gracz Akademii. Odczułeś w jakiś sposób zmiany organizacyjne?
Zdecydowanie lepszy dostęp do boisk, bo trenując w Chrzcicielu bywało z tym różnie i na pewno pod względem organizacyjnym dużo się poprawiło.
Niedługo będziesz obchodzić wyjątkowe, bo osiemnaste urodziny. Czy dokonałeś już jakiegoś małego podsumowania Twojej przygody z piłką?
Tak naprawdę jeszcze nie robiłem żadnego podsumowania. Mimo, że mam na swoim koncie występy w reprezentacji czy pierwszej lidze, myślę, że nie są to ostateczne cele. Chciałbym w piłce zajść wyżej.
10007350_629632303759276_696731373_o grzybekMateusz tak prezentował się kolejno w latach 2005, 2007 (PUKKS Chrzciciel Tychy), 2011 (APN GKS Tychy),2012 (Reprezentacja Polski U-16) i 2013 (GKS Tychy) 🙂
Przeskok związany z przejściem do piłki seniorskiej był spory?
Zmiany są duże, zwłaszcza jeżeli chodzi o szybkość i tempo gry. Zdaję sobie też sprawę  z tego, że czeka mnie sporo pracy w kwestii przygotowania fizycznego bo tu różnice też są spore.
Jak zostałeś przyjęty w drużynie? Był jakiś „chrzest”?
Chrzest jak najbardziej był, dostałem do wykonania pewne zadanie, ale nie mogę nic zdradzić, tajemnica szatni (śmiech). Myślę, że drużyna przyjęła mnie dobrze, każdy z zawodników służy też radą, także nie narzekam.
Niedawno do GKS-u dołączyli Twoi koledzy z Akademii – Wojtek Szumilas, Michał Biskup, Bartek Rutkowski czy Paweł Florek. Czy dzięki temu jest Ci raźniej, trzymacie się w drużynie razem?
Myślę, że w naszej ekipie nie ma takiego podziału. Wszyscy są otwarci, każdy sobie pomaga, jednak rzeczywiście czasem jest tak, że trzymam się z kolegami ze swoje klasy.
Jakie cele stawiasz sobie jako zawodnik i co chcecie osiągnąć jako drużyna?
Jeżeli chodzi o GKS to na pewno najważniejszą rzeczą dla nas jest jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania. Myślę, że jest to jak najbardziej możliwe, bo nasza gra wygląda coraz lepiej. Jeżeli chodzi o moją osobę to na pewno celem jest rozegranie większej ilości spotkań, a co za tym idzie spędzenie większej ilości minut na boisku.
A jak oceniasz pierwszy kontakt z młodzieżową reprezentacją Polski podczas konsultacji?
Pierwsze skojarzenie – stres, który towarzyszył mi przed moim pierwszym meczem z Chorwacją (Reprezentacja Polski U-16 pokonała swoich rówieśników z Chorwacji 2-0, a Mateusz zagrał 12minut – przyp. red.) Co prawda nie wyszedłem w pierwszym składzie, jednak trema była spora. Na szczęście po kilku chwilach stres zniknął, wynik był dla nas korzystny więc mogłem zagrać spokojniej i cieszyć się grą. W drugim meczu zagrałem w pierwszym składzie od początku czułem luz w grze. Dobrze wspominam to spotkanie mimo, że przegraliśmy drugi mecz z Chorwatami 1-2. Trener Robert Wójcik często udzielał wskazówek, a mi grało się swobodnie. Powołanie do kadry uważam za fajne wyróżnienie.

SONY DSC

Co będziesz najbardziej pamiętał ze swoich reprezentacyjnych początków?
Cała otoczka wokół kadry robi już wrażenie, ale bez wątpienia największym przeżyciem było śpiewanie hymnu w koszulce z orzełkiem na piersi. Zresztą te ciarki na plecach w późniejszych meczach kadry też się pojawiały.
W reprezentacji zaczęto Ci też zmieniać pozycje na boisku. Zaczynałeś jako środkowy pomocnik, natomiast w kadrze trener „ściąga” Cię w boczne sektory. Gdzie najlepiej się czujesz?
Lubię występować na każdej pozycji. Z początku grałem jak środkowy pomocnik, później występowałem jako środkowy obrońca, a grę w juniorach kończyłem jako napastnik czy skrzydłowy. W reprezentacji pierwsze występy zaliczałem jako boczny obrońca, jednak teraz najczęściej gram jako boczny pomocnik i myślę, że tam się najlepiej czuję, jednak każda z wymienionych pozycja nie jest mi obca i w razie potrzeby mogę zagrać tam gdzie mnie trener postawi.
Jakich rad mógłbyś udzielić swoim młodszym kolegom, którzy chcieli by pójść w Twoje ślady?
Na pewno trzeba być wytrwałym w tym co się robi i trzeba słuchać trenera, bo trener ma zawsze rację. Myślę, że to najprostsza recepta.
Meczu Polski ze Szkocją nie widziałeś (Mateusz był na zgrupowaniu kadry U-18 w Macedonii- przyp. red.), jakie dajesz szanse polskiej kadrze w eliminacjach do ME?
Myślę, że szanse zawsze są i trzeba w ten awans wierzyć. Na pewno nasza kadra ma spore umiejętności o czym najlepiej świadczy przynależność klubowa poszczególnych piłkarzy, bo jak łatwo zauważyć polscy piłkarze nie grają w słabych zespołach.
Piłka, szkoła. Masz jeszcze czas na zainteresowania?
Nie będę ukrywał, że trochę mi tego czasu brakuje, ale przynajmniej nie narzekam na nudę.
Czego Ci życzyć na dalszą część sezonu?
Utrzymania w lidze i na pewno zdrowia, bo one jest najważniejsze.